koza z dopalaczem, 0 ppm

Tym razem do testów znajomego wszedł dopalacz wykonany z żaroodpornego perlitobetonu, a parametry spalania i stężenie tlenku węgla były mierzone miernikiem Testo. Tutaj próba z lutego, dopalacz dołączony do prostej „puszki na węgiel”. Po prawej palenisko z węglem, po lewej okrągły dopalacz. Płomień przechodzi połączeniem na dole, które na zdjęciu jest rozgrzane do czerwoności. Brak dodatkowego mieszalnika. Nad dopalaczem rura komina, ciąg naturalny.

Dolny łącznik ma otwory dodające powietrze wtórne.  Przy podaniu większej  ilości powietrza pierwotnego pojawiało się dymienie (a poziom CO rósł niebotycznie). Wyraźne objawy braku tlenu. Natomiast przy umiarkowanej mocy spaliny czyste, a wynik tlenku węgla całkiem przyzwoity i stabilny. Po przeliczeniu na 10% tlenu wynosiłby ok. 130 mg/m3.

A poniżej ostatnie próby. Ten sam dopalacz został podłączony do porządniejszej kozy z lepszą regulacją powietrza i powietrzem wtórnym podgrzewanym od żaru na ruszcie (podwójne ścianki paleniska). Pudełko kozy na dole, powyżej dopalacz w blaszanej obudowie, z boku zasobnik paliwa (groszku). Ruszt skośny, konstruktor jeszcze nie jest z niego całkiem zadowolony.

Dopalacz jest w metalowej obudowie, konstrukcja podobna do rakietowych pieców akumulacyjnych i kominków Petera van den Berga z tą różnicą, że spaliny nie są bardzo wychłodzone, a głównym źródłem ciągu jest tradycyjny komin.

Tak wyglądał rozgrzany dopalacz w czasie pracy. Szybą ucieka bardzo dużo ciepła, ale to wszystko prototypy i ważne, aby widzieć co się dzieje.

Poniżej dwa filmiki. Obserwację nieco utrudnia popiół przyklejający się do szyby. Na drugim filmiku widać, że płomienie niekiedy opuszczają dopalacz, co generuje zanieczyszczenia. Na razie brak dedykowanego mieszalnika.

Po wyregulowaniu pracy rusztu i proporcji powietrza płomień był schowany w dopalaczu, a wyniki pomiarów miernikiem wychodziły bardzo ładne. Na blogu o tej nazwie nie wypadałoby chwalić innych 🙂


Przy zmniejszaniu nadmiaru powietrza płomień stopniowo zaczynał wypływać z dopalacza i pojawiały się zanieczyszczenia.

Przesuw paliwa na ruszcie jeszcze nie jest idealny i niekiedy węgiel się zawieszał i wypalał. Powodowało to nadmiar tlenu, wychłodzenie płomienia i w efekcie powstawanie zanieczyszczeń. Dymu nie było widać, ale miernik pokazywał wyższy poziom CO. Słabe rozgrzanie dopalacza również może powodować pozostawanie niedopalonych resztek.

Do wyniku „0 ppm” należy podejść z ostrożnością ze względu na błąd pomiarowy miernika. Tym nie mniej poruszamy się w bardzo niskich poziomach stężenia CO. Stężenia sadzy i węglowodorów powinny być również niskie.


ps. Padło pytanie w komentarzach o dokładniejszy opis podawania opału. Zesuwa się z pojemnika z boku. Jeżeli chcielibyśmy to potraktować jako „podawanie ręczne”, to jeszcze nie jest najlepsze.


ps.2 Nie mam filmiku pokazującego wnętrze dopalacza przy odczytach 0 ppm CO. Poniższy filmik pochodzi z innego testu związanego z paleniskiem. Tutaj uciekające do góry fragmenty płomienia powodowały podniesienie poziomu CO do kilkunastu-kilkudziesięciu ppm. Wg. relacji eksperymentatora sytuacja w dopalaczu przy odczytach „0” wyglądała podobnie, dopalacz był rozgrzany do około połowy, tylko że cały płomień kończył się ładnie w tej dolnej części. Zachodziła konieczność dopychania węgla na ruszcie, ale poza tym był to stan stabilny.

13 myśli na temat “koza z dopalaczem, 0 ppm”

  1. Niezupełnie. Takie czysto górne spalanie „węgiel na żar” było we wcześniejszych próbach, niektóre z nich też b. dobrze rokowały. A np. moje próby w lipcu były ekstremalnie proste – drewno lub węgiel wetknięty pod izolowaną rurę i też bywały dobre momenty. Tutaj jest trochę więcej groszku wrzucone w zasobnik z boku i się zsuwa na skośny ruszt w kozie. Nie jest to perfekcyjne, spiekający groszek się skleja i zawiesza. Raczej do poprawienia. Nie jest to górne spalanie w przeciwprądzie, ale taki porządny DS też nie. Znajomy konstruktor rozważał również czysty GS z podajnikiem wrzucającym małe ilości od góry. Mnie chodzi po głowie bardziej spalanie dolno-górne, jak to planuję testować w mojej kozie, co przedstawiłem w „planie działania nr 2”. Wersja znajomego wygrywa o dwie długości, bo on coś robi, a dla mnie za zimno. Każdy może sprawdzić swoje pomysły, zachęcam.

  2. Otwory PW mają być wielkie jak wrota do stodoły by nie brakowało PW jak się zwiększy PW?
    Jak mamy gorący dopalacz i PW to może być byle jakie palenisko i można tam naładować byle co i będzie się czysto spalać?

  3. Nie pisałem nigdzie o wielkościach jakichkolwiek otworów.
    „Jak mamy gorący dopalacz i PW to może być byle jakie palenisko i można tam naładować byle co i będzie się czysto spalać?”
    Płomień płomieniowi nierówny. O rzędy prościej jest z premiksowanym i niebieskim płomieniem CO, a trudniej z tłustym, świecącym płomieniem smół węglowych. Ale mniej więcej chyba właśnie tak. Ścianki jasnoczerwone lub cieplejsze i trzeba się z płomieniem zmieścić w tym dopalaczu, dlatego wskazany mieszalnik.

  4. Mam jeszcze pytanie jak spalałeś słome?
    Przecież słoma jest niepalna.
    Popali się chwile po czym zostawia czarne niepalne farfrycle.

  5. Dokładałem po garści. W zamierzeniu to robiło wyraźny nadmiar paliwa do powietrza, ale faktycznie słoma jest mało optymalna.

  6. trzeba próbować…
    http://okina.univ-angers.fr/publications/ua9094/1/2014_cherd_ghanem.pdf
    Przegrodę u mojego znajomego można obejrzeć w działaniu – zdecydowanie działa, podwójny wir w batch boxie Petera też, a z prostych, to jest jeszcze np.
    https://www.researchgate.net/publication/230495339_Design_and_assessment_of_a_novel_static_mixer artykuł płatny, ale na obrazkach wszystko widać razem z wynikami i parametrami hydrodynamicznymi
    ps. w praktyce wychodzi, że najpierw trzeba mieć stabilny współczynnik nadmiaru powietrza, albo wynaleźć sposób na uniezależnienie się od niego

  7. Ten przykład pokazuje, jak trudno jest spalić poprawnie węgiel, i że prosta rakieta (ktora najlepiej nadaje sie do spalania biomasy) nie wystarczy, bo trzeba się przy tym mocno nagimnastykować.

    1. Bo węgiel to takie bardzo upierdliwe cuś do spalania. Do kopcenia dobre ale do spalania złe.
      Ale wystarczy tylko opatentowana technologia lub piekarnik i mamy 5 klasę.

    2. Węgiel jest faktycznie niezbyt wygodny do spalania. W porównaniu z biomasą jest duża różnica w ilości części lotnych. Węgiel ma ich ok. 1/3, a np. drewno 2/3. Jeżeli węglem palić cyklicznie, to jest kolosalna różnica pomiędzy fazą odgazowania i potem spalania koksu. Praktycznie potrzebne by były 2 różne urządzenia. Mnie zdecydowanie bardziej podoba się biomasa (która chyba też ma swoje problemy), ale na razie jest to paliwo mniej popularne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *